• Wpisów:378
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 17:55
  • Licznik odwiedzin:24 717 / 1329 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pustka? To taka chwila, kiedy po prostu siedzisz i wpatrujesz się w sufit. Wiesz, że nie możesz nic zrobić i ogarnia Cię to przerażające poczucie bezsilności, które zżera Cię od środka.

 

 
Jechaliśmy już od godziny, a Dawid nadal siedział z Vicki i resztą. Jak zwykle. Siedziałam i patrzyłam na zmieniający się krajobraz. Są lepsi ode mnie jak zwykle. Cały autobus już wiedział, że Vicki odbiła mi Dawida. Wszyscy o tym gadali i mieli niezłą nabijkę. Miało być tak zajebiście, a na samym początku już się tak spieprzyło.

* Dawid

Siedziałem z Vicki, słuchając i śmiejąc się z innymi. Chociaż tak naprawdę chcieliśmy spokojnie porozmawiać. Przenieśliśmy się trochę do przodu, by nareszcie w spokoju zamienić kilka słów.
- Co z Carmen? - spytała z ciszonym głosem Vicki.
- Pół roku później popełniła samobójstwo. Nie potrafiła sobie z tym poradzić. Najpierw gwałt, później śmierć. Tego było zbyt wiele jak na jedną noc. Starałem się jej pomóc, jednak moja pomoc to było chyba za mało. A ty? Co robiłaś przez ten czas? - spytałem Vicki, która już płakała.
- Jak wiesz, tydzień po tym wyjechałam. Nie potrafiłam każdego dnia patrzeć na cierpienie Car, przechodzić koło tego zasranego klubu i widzieć płaczącą rodzinę tego skurwiela. Ona chciała iść na tą imprezę, bardzo. A ja z nią nie poszłam, bo... Nie wiem czemu! Zawiodłam ją! Poszła tam sama, nikogo nie znała. Tylko tego Tomka. Poszła tam dla niego. Sama. Ja... Ja nie wiem, dlaczego jej na to pozwoliłam. Nigdy sobie tego nie wybaczę. - powiedziała i rozpłakała się na dobre. Objąłem ją ramieniem i próbowałem uspokoić.
- Ejjj, nie płacz. Teraz... Po jej śmierci... Wszyscy wmawiają sobie, że to ich wina, ale to nie prawda. Możliwe, że każdy z nas w jakimś procencie przyczynił się do tego, że ją zgwałcono. Sama tak mówisz, Car bardzo chciała tam iść i zapewne nic nie byłoby jej w stanie powstrzymać. To była jej decyzja. Jej i nikogo innego. Rozumiesz? Nie możesz się cały czas tym zadręczać. Ona by tego nie chciała. Chciałaby, żebyś prowadziła normalne i spokojne życie. Jak każdy.
- Wiem, ale ja tak nie potrafię... Wiesz, kim jest ta cała Olga? To pieprzona siostrzyczka tego Tomka. Jak możesz się z nią spotykać?! - nagle ze spokojnej i smutnej zmieniła się na ziejącą jadem dziewczynę.
- Mam pełną świadomość kim ona jest. Nie kocham jej. Nic do niej nie czuje. Wprowadzam w życie zemstę.
- Masz zamiar ją zgwałcić? - prawie krzyknęła dziewczyna.
- Nie. Rozkocham ją w sobie, w sumie to już zrobiłem. Potem się z nią prześpię i na koniec ją zostawię. Za Tomeczka. Jest ogromnym przeciwieństwem braciszka. Jest strasznie naiwna i obrażalska. W nic nie chce uwierzyć.. Uparta i na moje szczęście bardzo kochliwa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I pomyśleć, że Bóg stworzył człowieka by ranił...
 

 
- Opuściłem cię kiedyś?
- Pozwoliłeś mi odejść.
 

 
Czasami wybaczamy tylko dlatego, że nie chcemy by, by ktoś zniknął z naszego życia...
 

 
Przypadkowa znajomość czasami staje się miłością na całe życie.
 

 
-Dałbyś jej 3 szansę?
-Tak.
-Ale przecież 2 razy tak bardzo Cię zraniła...
-Tak to prawda, ale jest jeszcze coś.
-Co takiego?
-Kocham ją. Kocham ją tak bardzo, że dałbym wsadzić sobie sztylet w
serce po raz trzeci dla chociażby kilku chwil, które podarowałaby tylko dla mnie

 

 
Dopóki nie poznałam Ciebie nie wiedziałam, że tak bardzo można chcieć o kogoś walczyć.
 

 
Czy zawsze 'coś' musi być kosztem 'czegoś'?
 

 
I kiedy wielu ma dosyć, mówi "życie to suka"
Ja łapię ją za włosy i każę jej kucać!
 

 
I chociaż nasze życia to walka dwóch różnych światów, moje życie bez Ciebie byłoby jak ogród bez kwiatów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Może czujesz to co ja i za czymś tęsknisz...
 

 
Jest znacznie łatwiej burzyć niż budować, szkodzić niż pomagać, nienawidzić niż kochać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nienawidzę go! Jak on mógł mi to zrobić? Czułam jak łzy napływają mi do oczu. Nie mogę płakać. Tylko nie to. Nie mogę okazać przy nich słabości. W czym ona jest lepsza ode mnie? Co ma może większe cycki? Czy lepszą dupę? A może idzie z pierwszym lepszym do łóżka? Dziwka! A on? Jebany kobieciarz. Zamienił prawdziwe uczucie, na tanią kurwę. Tego to już za wiele. Nie jestem w stanie mu tego wybaczyć i chyba nigdy nie będę. Za bardzo mnie to zabolało. Dostał drugą szansę, trzeciej nikt nie dostaje. Nie należy mu się. Kocham go... ale tego to już za wiele. Nie mam siły. To wszystko jest zbyt trudne. Zamrugałam powiekami, by się nie rozpłakać i z obojętnym wyrazem twarzy przeszłam obok nich.

* Dawid

Kurwa! I co ja mam robić? Przecież tak się na mnie wkurzyła. Jak mam zbudować jej zaufanie? Ja pierdole. I znowu wszystko się sypie. Jak zawsze, nic nie idzie po mojej myśli. Jak mam ją wykorzystać skoro ona się tak zaangażowała? Popsuła wszystko. Nie może tak po prostu o tym zapomnieć? Wszystko byłoby o wiele prostsze. Niech się ze mną prześpi i nareszcie skończmy to całe gówno. Szczerze, to mam tego wszystkiego dość. Kurwa! Ile będę musiał jeszcze z nią wytrzymać? Dobra, pójdę do niej i spróbuję przemówić jej do rozsądku. Okay, czas zmierzyć się z diabłem.

* Olga

I po co on tutaj jeszcze przyszedł. Błagać o wybaczenie? Chyba śni. Odwróciłam twarz w stronę okna i zamknęłam oczy. Nie miałam nawet siły płakać. Byłam taka zła, że chyba nie czułam smutku i bólu. W sumie to było nawet fajne.
- Ejjj, kochanie.. To nie tak jak myślisz... - powiedział i odgarnął kosmyk mych włosów z policzka.
- Zostaw. - szepnęłam oburzonym tonem i odepchnęłam jego rękę.
- Kocie, ale to nie tak jak myślisz... - powiedział i zaczął mi całować ramię.
- To nie tak jak myślisz! Może to ona trzymała Ci rękę w tylnej kieszeni? A może czegoś tam szukałeś? Może kazała ci sprawdzić czy ma jędrne pośladki? Nawet nie udawaj! Dobrze wiem, co widziałam. Chciałeś sobie pomacać, spoko. Tylko czemu akurat ją?! I czemu musiałam to widzieć? - krzyczałam na niego szeptem. Nie chciałam robić scen. Nie tutaj. Nie przy wszystkich. Nie przy Vicki.
- Posłuchaj mnie... Ona miała twój telefon i chciałem jej go zabrać... Dla ciebie. Widzisz mam go tutaj. - mówił spokojnym głosem i próbował mnie uspokoić.
- Ooo, widzę, że znalazłeś kolejne usprawiedliwienie. Kiedy go zabrałeś? - spytałam zła jak osa. Nagle usłyszeliśmy krzyk z końca autobusu.
- Dawid! Chodź do nas! - krzyknęła Vicki. Chwila. Cofnij! Vicki?! Zabije ją. Zignorowaliśmy ją.
- Jezu! Olga uwierz mi w końcu! Co ja takiego zrobiłem, że nigdy mi nie wierzysz? Zrozum, że chciałem tylko odebrać twój telefon. - odpowiedział sfrustrowany.
- Pieprz się. - szepnęłam.
- Tylko z tobą. - odparł i puścił mi oczko. Odwróciłam się w stronę okna, a wtedy on wstał i poszedł do Vicki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Często stoję w deszczu. Mam dziwną nadzieję, że obmyje mnie ze wspomnień.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Ciężko jest patrzeć jak odchodzi ktoś, kto znaczył dla nas najwięcej. Jak z dnia na dzień coraz bardziej się od siebie odsuwamy. Jak wszystko powoli w nas umiera.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Jedyne czego się boję to wstać z myślą ,że nie jesteś już mój.

 

 
- Jeśli ci powiem, że wciąż cię kocham, czy coś się zmieni między nami?
- Jeśli mi powiesz, czy jeśli ci uwierzę?
 

 
W ciszy najgłośniej rozmawiają emocje.
 

 
Zastanawiam się jak w tak krótkim czasie tyle mogło się spieprzyć między nami...
 

 
Zupełnie inaczej się żyje, kiedy ma się dla kogo.